Spis treści
Karp smażony jak dawniej – chrupiący, pachnący i swojski
U nas na wsi karp to nie tylko święta. Jak się trafi świeża ryba z dobrego stawu, to grzech jej nie usmażyć. Taki karp, prosty, bez udziwnień, za to z chrupiącą skórką i miękkim środkiem, smakuje najlepiej z kromką chleba i kiszonym ogórkiem. Poniżej przepis, który robię od lat – zawsze się udaje i zawsze znika z patelni szybciej, niż zdążę postawić na stole.
Składniki (na 4 osoby):
-
1 świeży karp (ok. 1,5 kg), wypatroszony i oczyszczony
-
sól – do smaku
-
pieprz czarny, świeżo mielony
-
sok z cytryny lub odrobina octu (do skropienia)
-
mąka pszenna – do obtoczenia
-
smalec lub olej rzepakowy – do smażenia
Przygotowanie:
Najpierw karpia dokładnie myję w zimnej wodzie i osuszam ręcznikiem papierowym. Kroję rybę na dzwonka – nie za cienkie, żeby nie wyschły, ale też nie za grube. Każdy kawałek lekko skrapiam cytryną, solę i pieprzę z obu stron. Odstawiam na jakieś 15–20 minut, żeby ryba „doszła” i nabrała smaku.
W tym czasie na patelni rozgrzewam porządnie tłuszcz. Nie żałuję go – karp lubi pływać, wtedy skórka wychodzi najlepsza. Kawałki ryby obtaczam dokładnie w mące, strzepując nadmiar, i kładę na gorący tłuszcz.
Smażę na średnim ogniu, cierpliwie, aż z jednej strony zrobi się złocisty i chrupiący. Przewracam raz, delikatnie, żeby nie połamać mięsa, i smażę z drugiej strony. Gotowego karpia odkładam na talerz wyłożony papierem, żeby odsączyć nadmiar tłuszczu.
Jak podaję w domu:
Najlepszy jest od razu, prosto z patelni. U nas jemy go z ziemniakami z wody albo z chlebem na zakwasie, do tego kapusta kiszona albo buraczki. A jak coś zostanie (rzadko!), to na drugi dzień też smakuje – nawet na zimno.
To jest właśnie taki karp, jaki pamiętam z kuchni mojej mamy i babci. Prosty, uczciwy i sycący. Jak na wsi – bez kombinowania, za to z sercem.
Przesyłam dla Zapisy dnia.pl i czytelników bloga życząc smacznego 🙂
Aldusia-Anaanka z FB
