Home » Bryzol wołowy z Polski  ludowej

Bryzol wołowy z Polski  ludowej

Mówmy wprost: to nie był żaden stek, tylko sprytnie zrobiona wołowina

by Zapisy Dnia

Bryzol wołowy z czasów PRL – obiad „z niczego”, który miał nakarmić

Bryzol nie udawał steku i nikt tego od niego nie wymagał. To była wołowina zrobiona tak, żeby dało się ją przeżuć, żeby miała smak i żeby człowiek wstał od stołu najedzony. Bez popisów, bez egzotyki, bez gadania. Danie robocze – dokładnie takie, jakie miało być.

Czym był bryzol „jak wtedy”

Cienko rozbity plaster wołowiny. Najczęściej z tego, co akurat było: zrazowa, kark, czasem ligawa, jeśli trafił się lepszy kawałek. Mięso tanie, twarde, wymagające młotka i cierpliwości. Cała filozofia polegała na tym, żeby z prostych rzeczy wyciągnąć maksimum.

Składniki

  • wołowina – udziec, łata albo zrazowa

  • sól

  • pieprz

  • mąka – tylko do lekkiego oprószenia

  • cebula – sporo

  • smalec lub olej

  • woda albo „wywar” (czyli woda z kostką)

Jak to się robiło – i jak robić trzeba

Mięso rozbić cienko i bez sentymentów. Wołowina miała być naprawdę cienka, inaczej nie zmięknie.

Jak poznać dobrą wołowinę przy zakupie przeczytasz w poradniku poniżej

Posolić, popieprzyć, oprószyć mąką bardzo lekko. To nie schabowy, mąka ma tylko pomóc złapać kolor.

Na mocno rozgrzanym tłuszczu szybko obsmażyć z obu stron. Krótko, żeby się zrumieniło, nie żeby się ugotowało.

Mięso zdjąć. Na tym samym tłuszczu wrzucić cebulę. Ma się zeszklić i lekko przypalić – właśnie to daje smak sosowi.

Włożyć mięso z powrotem, dolać trochę wody albo wywaru. Przykryć i dusić na małym ogniu, aż zmięknie. Czas różny – czterdzieści minut albo i godzina. Tu nie było pośpiechu.

Z czym to jadano

Ziemniaki – obowiązkowo.
Buraczki zasmażane albo zwykła mizeria.
Sos miał się lać po talerzu, a nie stać w kropce dla ozdoby.

Prawda bez sentymentów

W stołówkach bryzol często bywał suchy i twardy, bo cięto koszty na wszystkim.
W domu, zrobiony porządnie, był sycący i uczciwy.

Warte uwagi

Zostaw komentarz