Spis treści
Fasolka po bretońsku z kiełbasą i boczkiem – tak jak lubimy
Są takie dania, które nie potrzebują reklamy ani nowoczesnych sztuczek. Fasolka po bretońsku broni się sama. Ma być sycąca, konkretna i uczciwa. Bez udziwnień, bez udawania kuchni świata. Garnek, porządne mięso i czas – tyle wystarczy.
Ta wersja to klasyk w czystej postaci nadesłany przez czytelnika. Taki, który pachnie już na klatce schodowej i sprawia, że kromka chleba znika szybciej, niż zdążysz ją posmarować.
Składniki
-
sucha fasola Jaś (ok. pół kilograma)
-
dobra, wędzona kiełbasa
-
boczek wędzony
-
duża cebula
-
czosnek
-
koncentrat pomidorowy
-
liść laurowy, ziele angielskie
-
majeranek
-
papryka słodka (i odrobina ostrej, jeśli lubisz)
-
sól, pieprz
-
smalec lub olej do smażenia
Przygotowanie
Fasolę namaczam dzień wcześniej – bez pośpiechu, w zimnej wodzie. Następnego dnia gotuję ją do miękkości z liściem laurowym i zielem angielskim. Nie solę na tym etapie, bo fasola lubi twardnieć z uporu.
W międzyczasie boczek kroję w kostkę i powoli wytapiam na patelni. Kiedy zaczyna się rumienić, dorzucam kiełbasę. Ma być porządnie podsmażona – tu nie chodzi o dietę, tylko o smak. Cebula trafia jako następna, a czosnek dopiero na końcu, żeby nie zrobił się gorzki.
Do tej bazy dodaję koncentrat pomidorowy i przyprawy. Krótka chwila na ogniu wystarczy, żeby wszystko się połączyło i zaczęło pachnieć tak, jak trzeba.
Całość ląduje w garnku z fasolą. Gotuję jeszcze kilkanaście minut, doprawiam solą i pieprzem. Jeśli sos jest za rzadki – daję mu czas. Dobra fasolka sama gęstnieje, nie trzeba jej zmuszać.
Kilka słów na koniec
Najlepsza jest następnego dnia. Smaki się przegryzają, fasola wciąga aromat boczku i kiełbasy, a całość robi się jeszcze bardziej treściwa. Podaję ją z chlebem albo bez – i tak znika.
To nie jest danie do liczenia kalorii.
To jest danie do jedzenia. I dokładnie takie powinno być.
Przepis podsyłam tylko dla Zapisydnia.pl.
Smacznego i dobrego gotowania!
Adrian. CH
